Kiedy pomoże nam pomoc drogowa?

Pomoc drogowa kojarzy się nam przede wszystkim z lawetami i holownikami. Zrozumiałe wydaje się więc to, że większość z nas ma nadzieję, że nigdy nie będzie miała z nią do czynienia. Tymczasem firmy zawodowo zajmujące się transportem samochodów pełnią także szereg innych funkcji. Warto poznać ich możliwości, może się bowiem okazać, że ich wsparcie na drodze uchroni nas przed wieloma zdarzeniami, których wolelibyśmy uniknąć.

Odrobina teorii

Firmy świadczące usługi z zakresu pomocy drogowej mają co najmniej kilka zadań do spełnienia. Gdybyśmy jednak mieli wskazać te z nich, które można określić mianem najbardziej istotnego, z pewnością byłby to transport samochodów. W zależności od tego, z jaką firmą mamy do czynienia, może dotyczyć on zarówno aut osobowych i dostawczych, jak i samochodów ciężarowych. Charakter firmy przesądza też o tym, jakim sprzętem się ona posługuje, mamy więc do czynienia zarówno z podmiotami bazującymi na lawetach, jak i z tymi, które na wyposażeniu posiadają również holowniki. O tym, jaki sprzęt zostanie wykorzystany podczas konkretnej akcji, decyduje przede wszystkim rodzaj uszkodzonego pojazdu. Duże znaczenie ma jednak i to, z jakim typem uszkodzeń mamy do czynienia.

Gdy linka to za mało

Wielu kierowców nie chce nawet słyszeć o skorzystaniu z pomocy drogowej. Wydaje się im, że sa w stanie poradzić sobie sami bez względu na okoliczności korzystając jedynie z tych rozwiązań, jakie posiada ich własne auto. Nietrudno się domyślić, że ich największym sojusznikiem jest popularna „linka”. Trudno jednak nie dostrzec i tego, że w ostatnich latach widok holowanych w ten sposób pojazdów jest coraz mniej powszechny. Oczywiście, w dużej mierze wynika to z tego, że starsze i bardziej awaryjne samochody są z wolna wypierane przez nowsze modele. Nie bez znaczenia jest jednak i to, że coraz więcej osób ma świadomość tego, jak niebezpieczna potrafi być „linka” zwłaszcza, jeśli nie ma się odpowiednich umiejętności albo wiedzy na temat rzeczywistego charakteru problemu z autem.

Nad holowaniem warto zastanowić się przede wszystkim wtedy, gdy samochód ma uszkodzony układ kierowniczy lub hamulcowy. W takim przypadku holowanie na lince przestaje być wyłącznie zabiegiem wyjątkowo niebezpiecznym stając się jednocześnie działaniem niezgodnym z przepisami polskiego prawa. Holowanie pojazdów, w których wystąpiły tego rodzaju uszkodzenia, nadal jest możliwe, wykorzystuje się jednak w tym celu nie linkę ale sztywny hol. Ten znany jest również jako widły oraz motylek, obie nazwy nawiązują zaś do charakterystycznego dla niego kształtu.

Oczywiście, kierowcy szczególnie zapobiegliwi, mogą zaopatrzyć się także w sztywny hol i wozić go wraz z linką, doświadczenie pokazuje jednak, że nie jest to częsta praktyka. Z wideł korzysta się rzadko, a do tego zajmują w bagażniku sporo miejsca. Skorzystanie z pomocy drogowej z własnym sztywnym holem jest więc w takim przypadku nie tylko wygodniejsze, ale i bardziej opłacalne.

Gdy utkniemy w garażu w galerii handlowej

Pewne usługi są świadczone przez pomoc drogową już od lat i wiele wskazuje na to, że także w latach kolejnych będzie istnieć na nie spore zapotrzebowanie. Mamy jednak do czynienia również z takimi, które pojawiły się stosunkowo niedawno, w odpowiedzi na zmieniające się potrzeby klientów. Tak jest choćby z wyciąganiem aut z garaży podziemnych popularnych zwłaszcza w galeriach handlowych. W takich wypadkach korzystanie z linki jest już po prostu niemożliwe. Okazuje się jednak, że także klasyczny sztywny hol nie zda się na wiele. Na szczęście, pomoc drogowa posiada dziś także mniejsze i krótsze pojazdy wyposażone w sztywny hol przymocowany z tyłu. Poradzą sobie one zarówno na „ślimakach” prowadzących do garażu podziemnego, jak i na wąskich alejkach, którymi trzeba podążać, aby trafić do konkretnego miejsca parkingowego. Dzięki zastosowaniu takiego rozwiązania wyprowadzenie samochodu nie zajmuje wiele czasu, nie stanowi przy tym żadnego zagrożenia dla innych pojazdów znajdujących się w garażu. Ten ostatni argument w szczególny sposób zachęca do korzystania z pomocy drogowej, czasem bowiem to właśnie ryzyko stworzenia zagrożenia dla innych aut działa otrzeźwiająco na kierowców.

Gdy trzeba wyciągnąć samochód z rowu

Jeśli rocznie pokonujemy więcej niż kilka tysięcy kilometrów za kółkiem, a do tego podróżujemy nie tylko dobrze utrzymanymi drogami krajowymi, ale i niezbyt atrakcyjnymi drogami powiatowymi, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że zakończenie takiej wyprawy w pobliskim rowie, nie jest trudne. Dzieje się tak zwłaszcza na drogach niedawno remontowanych, drogowcy maja bowiem tendencję do znaczącego pogłębiania przydrożnych rowów. Ponownie, można próbować wyciągnąć auto z rowu własnymi siłami, nie ma się jednak pewności, że operacja taka zakończy się powodzeniem. Co więcej, czasem to właśnie ona jest w stanie doprowadzić do naprawdę poważnych uszkodzeń. Warto więc zastanowić się nad tym, czy takie działanie ma w ogóle sens i czy nie lepiej jest zrezygnować z niego korzystając ze wsparcia profesjonalistów.